Interpelacja w sprawie oceny przez Najwyższą Izbę Kontroli pracy dyżurnych w jednostkach organizacyjnych Policji
  Szanowny Panie Ministrze! Przedmiotem zainteresowania Najwyższej Izby Kontroli w ubiegłym roku była między innymi reakcja Policji na zgłoszenia obywateli o przestępstwach i zaginięciach. Skontrolowano 15 jednostek organizacyjnych podległych Komendzie Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu oraz samą komendę wojewódzką.   Wyniki kontroli NIK, wedle spostrzeżeń jej inspektorów, można śmiało przełożyć na jednostki organizacyjne Policji w całym kraju.   Przedmiotem kontroli była łączność, warunki pracy, organizacja służby dyżurnej, przygotowanie zawodowe dyżurnych i ich praca.   Kontrola łączności skutkowała negatywną oceną wyposażenia mazowieckich jednostek Policji w środki łączności i informatyki. Wynikiem takiej sytuacji są problemy z poprawną reakcją funkcjonariuszy na przestępstwa, gdyż ludzie nie mogą się po prostu do Policji dodzwonić. W 44 procentach badanych jednostek nie działał telefon 997. Inne dane dotyczące łączności są równie porażające. W komisariacie w Chorzelach funkcjonariusze dysponowali jedynie użyczonym sprzętem w postaci dwóch radiostacji i aparatu telefonicznego z funkcją identyfikacji numeru dzwoniącego.   W 68 procentach kontrolowanych jednostek dyżurni nie mieli bezpośredniej bezprzewodowej łączności z komendą wojewódzką ani możliwości identyfikacji numeru dzwoniącego. 56 procent jednostek nie miało aparatów rejestrujących rozmowy telefoniczne. W prawie połowie jednostek brakowało bezpośredniego dostępu do policyjnych i pozapolicyjnych baz danych. Ani jedna nie miała dostępu do systemu CEPIK i żeby uzyskać informację z tej bazy należało wysłać faks i czekać na odpowiedź od kilku minut do półtorej godziny. 82 procent jednostek nie miało Internetu i poczty elektronicznej. Dostęp taki miały jedynie komendy i zaledwie jeden komisariat.   Wedle opinii inspektorów NIK, działania komendy wojewódzkiej na rzecz poprawy łączności były bardzo małe skuteczne. Komenda wojewódzka przez półtora roku jedynie rozpatrywała potrzeby jednostek. Nie powstał nawet harmonogram zaopatrywania komend w sprzęt.   Ocenę negatywną za warunki pracy zyskały niektóre siedziby jednostek policji. Najgorzej pod tym względem wypadł Gąbin i Żelechów. Żelechowski komisariat pozbawiony był bieżącej wody i sanitariatów, przeniesiono go do Miastkowa Kościelnego po nakazie zamknięcia obiektu wystawionego przez inspekcję sanitarną MSWiA. Stan schodów i dachu komisariatu w Gąbinie stwarzał zagrożenie dla funkcjonariuszy i interesantów. W pomieszczeniach brakowało wymaganych normami światła i wentylacji.   Inspektorzy NIK podkreślili, że takie warunki pracy i braki w wyposażeniu w środki łączności mają oczywisty wpływ na jakość wykonywanych zadań.   Zgłoszenia obywateli o przestępstwach i zaginięciach przyjmują zazwyczaj dyżurni, stąd to właśnie im NIK poświęcił najwięcej uwagi. Wykonywanie zadań oceniono pozytywnie, widząc jedynie zastrzeżenia w organizacji zależnej od przełożonych różnych szczebli.   Kontrola wykazała, że niektóre jednostki funkcjonują bez regulaminu określającego zakres zadań dyżurnego. Przykładem może tu być komisariat w Iłży, gdzie regulamin został zatwierdzony przez komendanta miejskiego w Radomiu dopiero po 5 latach od sporządzenia go przez komendanta komisariatu (dzięki mobilizacji kontrolerów NIK). W komisariacie w Warce dyżurni działali, opierając się na zakresach obowiązków, w Gąbinie i w Płocku regulaminy wprowadzono z mocą wsteczną po roku.   W Warce, Pilawie, Żelechowie, Mordach i Gąbinie nie zagwarantowano takiej obsady etatowej, by służba była całodobowa. Nie funkcjonował w nich także numer 997, w związku z czym mieszkańcy mogli poinformować służby Policji o przestępstwie jedynie osobiście i w godzinach pracy komisariatu. Pod warunkiem, że godziny te były przestrzegane. W Pilawie mimo tabliczki informującej o całodobowej pracy komisariatu, w przeciągu 3 miesięcy co najmniej 9 razy komisariat był zamknięty. W Komendzie Miejskiej Policji w Siedlcach służbę pełnili pomocnicy dyżurnego, a w I Komisariacie Policji w Radomiu - dzielnicowi. W komisariacie w Mordach zaś zgłoszenia przyjmował w godzinach 8-11 pracownik administracyjno-gospodarczy zatrudniony w komisariacie na pół etatu.   Zdaniem kontrolerów NIK jednostki Policji o minimalnych stanach etatowych nie są w stanie realizować nałożonych zadań i de facto nie spełniają warunków organizacyjnych wymaganych przepisami do utworzenia komisariatu.   Czynności podejmowane i dokumentowane przez dyżurnych w związku z przyjęciem zawiadomienia o przestępstwie były często nieprawidłowe. W przypadku 37 skontrolowanych zgłoszeń występowały błędy w postaci niepełnych lub niewłaściwych wpisów w książkach wydarzeń i interwencji, niezgodności między tymi wpisami a aktami prowadzonych spraw, niezgodności między danymi w dokumentacji i danymi wprowadzanymi do KSIP i wiele innych nieścisłości i naruszeń.   Wszystkie te nieprawidłowości, zdaniem inspektorów, były spowodowane brakiem specjalistycznego przygotowania dyżurnych. 59 procent skontrolowanych dyżurnych nigdy nie przeszło przeszkolenia specjalistycznego bądź doskonalenia zawodowego. Najwięcej policjantów bez odpowiedniego szkolenia (ponad 88 procent) pełniło służbę dyżurnych w Radomiu. Przyczyna takiego stanu rzeczy leży w niewydolności szkolnictwa - na 45 zgłoszonych osób szkolenie specjalistyczne przeszło 6 funkcjonariuszy, na 46 osób zgłoszonych na kursy doskonalenia - 8. W tej sytuacji ratunkiem były szkolenia doraźne organizowane przez każdą jednostkę indywidualnie w przypadkach zmian regulaminów itp.   Kontrolerzy wytknęli Policji zastępowanie dyżurnych przez policjantów nieznających specyfiki tej służby, brak należytej staranności w pełnieniu obowiązków dyżurnego oraz nieskuteczny nadzór ze strony przełożonych.   Szczególnie negatywnie NIK oceniła nadzór wydziału kryminalnego nad poszukiwaniem osób zaginionych, zwłaszcza w zakresie egzekwowania wydanych poleceń.   Jako nierzetelne oceniono dane dotyczące średniego dojazdu funkcjonariuszy na interwencję. Wyliczano go bowiem na podstawie wpisów w książkach interwencji, liczono go od czasu zgłoszenia bądź wykazywano tylko interwencje prowadzone na terenie miasta. Dzięki takim nierzetelnym zabiegom czas wyliczono na 14,2 minuty, co nie było zgodne z rzeczywistością.   Najwyższa Izba Kontroli uznała jednak, iż w tych trudnych technicznie i organizacyjnie warunkach dyżurni ogólnie pracują dobrze, prawidłowo reagują na zgłoszenia o przestępstwach i zaginięciach. Ich działania były zgodne z algorytmami postępowania dyżurnego komendy wojewódzkiej i powiatowej opracowanymi przez Komendę Główną Policji w 2000 r.   W pracy dyżurnych ujawniono jedynie pojedyncze nieprawidłowości (9 przypadków postępowań dyscyplinarnych) dotyczących złego prowadzenia książki wydarzeń, nieprzekazania dokumentów do prokuratury, niewysłania patrolu na interwencję, niewłaściwego prowadzenia rozmów telefonicznych i nietrzeźwości na służbie.   Dobrze oceniono prowadzenie akcji poszukiwawczych. Czynności podejmowano niezwłocznie, nieraz z wykorzystaniem sił pozapolicyjnych, prawidłowo wykonywano i dokumentowano owe akcje, prawidłowa była koordynacja działań z komend wojewódzkich.   Zalecenia pokontrolne NIK zostały przyjęte do realizacji przez wszystkie kontrolowane w 2005 r. jednostki organizacyjne Policji.   Mając powyższe na uwadze, kieruję do Pana Ministra następujące pytania:   1. Jakie działania podjęły skontrolowane jednostki celem wykonania zaleceń NIK?   2. Czy można liczyć na przyspieszenie modernizacji łączności i informatyki w Policji?   3. Na jakim etapie są prace związane z ujednoliceniem i uszczegółowieniem zadań dyżurnych?   Z poważaniem   Poseł Sandra Lewandowska   Warszawa, dnia 15 stycznia 2007 r.
Źródło: